Recenzje

Clare Swatman – Powtórka z miłości

Tytuł: Powtórka z miłości
Autor: Clare Swatman
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Kategoria: Powieść obyczajowa

 

Nie chcę, nie lubię, nie trawię. A może jednak?

        Z góry muszę się przyznać do tego, że nie lubię żadnych książek, które mają w sobie chociaż gram z krainy fantasy i s-f. Po prostu to do mnie nie przemawia, możecie mówić, że jestem ograniczona, że nie poszerzam horyzontów i w ogóle, ale na nic się to zda.

        Jednak jest taki autor, dla którego książek ocierających się o absurd, bajkowość, nierzeczywistość robię wyjątek i to jest Guillaume Musso. O jego Dziewczynie z Brooklynu już pisałam tutaj, na blogu.
Ale mimo mojego zarzekania się zrobiłam wyjątek dla jeszcze jednej książki, tej o której zamierzam dzisiaj napisać.

       Kiedy zaczynałam ją czytać nic nie wskazywało na jakieś odchylenia od rzeczywistości, ale już w jednym z pierwszych rozdziałów napotkałam to. Przenoszenie się w czasie. I w pierwszej chwili naprawdę chciałam powiedzieć książce “Dziękuję, ale nie”, ale coś przykuło moją uwagę. I wsiąkłam.

 

Oraz, że cię nie opuszczę aż do śmierci

        Kobieta znalazła mężczyznę swojego życia. Najpierw kochała go miłością głupią i szczeniacką, później nadszedł czas na czekanie z wytęsknieniem podczas którego nauczyła się pokory. Aż w końcu los dał im drugą szansę, którą wykorzystali we właściwy sposób, i która doprowadziła ich do ołtarza.
Zoe i Ed.
        Para jak z bajki, zakochani i wpatrzeni w siebie. Spełniają się w wymarzonych zawodach. A jednak na tym pięknym obrazku znajduje się rysa, taka, której nie są w stanie przykryć ani pieniądze, ani nawet najbardziej namiętne pocałunki. Nie to ich jednak ostatecznie rozdziela.
        Pewnego słonecznego dnia, Zoe w pracy odwiedza para policjantów, przynoszą złe wieści. Bardzo złe. Jej mąż, jadąc rano do pracy został potrącony przez autobus. Niestety, skończyło się to dla niego tragicznie. Nie miał żadnych szans. W tej jednej chwili świat wali się w gruzy i brakuje tchu. To wszystko co wydawało się już takie pewne rozpada się na maleńkie kawałeczki rozczarowania. Mimo bólu, mimo żalu, mimo rozgoryczenia i wyrzutów sumienia prawda jest jaka jest. Nagle zabrakło kogoś kto był dla Zoe całym światem. Mimo, że w otoczeniu rodziny to jednak pozostawiona sama sobie musi zmierzyć się z pustką i samotnością. Jak sobie z tym radzi? Szczerze mówiąc kiepsko. Wspomnienie ostatnich wspólnych chwil przygniata ją jak ogromny ciężar. Ciężar wyrzutów sumienia i wstydu, że ich ostatnia rozmowa była tak zimna, oschła, jak zupełnie obcych sobie ludzi, a przecież się tak kochali.

         Pogrzeb staje się wydarzeniem nie do przejścia, powietrze za ciężkie by móc swobodnie oddychać, wścibskie łzy spływają tocząc cierpienie po policzkach. I tylko dzięki rodzinie i matce Eda, Zoe jest w stanie to przetrwać.

         Może byłoby było jej łatwiej gdyby wiedziała, że za chwilę znów się z nim spotka…

 

Cuda niewidy

         Kiedy Zoe pierwszy raz budzi się w przeszłości nie ma pojęcia gdzie się znajduje, co właściwie tam robi, wie natomiast nad wymiar boleśnie, że Ed, jej ukochany mąż nie żyje, a ona pogrążona jest w żałobie. Nie może wyjść ze zdumienia kiedy orientuje się, że miejsce w którym właśnie przebywa to nie jest dom w Londynie, ale jej rodzinny dom, tam gdzie mieszkała z rodzicami i z siostrą. Od tego tak właściwie wszystko się zaczyna.
I mimo, że autorka zastosowała tutaj tak nierealny motyw jak przemieszczanie się w czasie, książkę czyta się z ogromnym zainteresowaniem, bez zgrzytu drwiny jaki u mnie zawsze w takich przypadkach występuje. Okoliczności znikania i pojawiania się w innych przestrzeniach czasowych przedstawione są bardzo realnie, w związku z czym czytałam tę powieść z głębokim zainteresowaniem. Nieobce były mi takie uczucia jak złość, radość, współczucie dla głównej bohaterki, ale także z całych sił wspierałam ją myślami i dzielnie towarzyszyłam jej we wprowadzaniu zmian jakich się podjęła. Mocno trzymałam kciuki, żeby finalnie udało jej się doprowadzić do spełnienia tego najważniejszego marzenia. Czy się spełnia? Cóż…o tym musicie przeczytać sami.

 

A gdyby tak…

        Zastanawialiście się czasami przy pożegnaniu z kimś bliskim co by było, gdyby okazało się, że widzieliście się ostatni raz? Jak często rozstajecie się w niezgodzie? Jak często kładziecie się spać obok siebie skłóceni? Ile razy słowa “Idź do diabła!” albo “Nienawidzę cię” są ostatnimi jakie wypowiadacie przed tym długim czasem milczenia i niezgody?

       Nie odpowiadajcie mi, odpowiedzcie samym sobie.

       Ile razy na pogrzebach słyszymy “Tak wiele chciałam mu/jej powiedzieć”. Zapewne nieraz. Z takich ludzi wraz z pytaniem wybrzmiewa niezgoda, niezrozumienie, bunt. A jednak czasu nie da się cofnąć. Zostajemy na tym świecie z ogromem niewypowiedzianych słów, z niespełnionymi planami, z żalem, ze wstydem. Stajemy pod ścianą wymuszonego milczenia, pragnienie by cofnąć czas i zrobić wszystko inaczej jest silniejsze niż własna wola życia.
       I wtedy staje się rzecz jak z najpiękniejszej bajki, cofamy się w czasie i dostajemy szansę przeżycia po raz drugi najpiękniejszych momentów swojego istnienia. Jaka byłaby Wasza reakcja, co byście z tym zrobili? Jakie słowa by padły?

       Ciiii… nie mówcie mi nic. Odpowiedzcie samym sobie.

 

Pytanie za pytaniem

       Niejednokrotnie nasuwały mi się te wszystkie pytania podczas czytania powieści i nie wystarczyłoby mi wszystkich notesów, które mam, żeby na nie odpowiedzieć.

       Autorka w subtelny, ale bardzo oczywisty sposób daje nam do zrozumienia, że warto przystanąć i zastanowić się nad tym co robimy teraz. Żebyśmy za parę lat nie wracali do tego momentu z marzeniem by czas się cofnął aby można było dokonać zmian.
Postać Zoe jest idealnym tego przykładem. Ona miała tę szansę by powrócić w przeszłość. My nie możemy liczyć na takie cuda, my musimy żyć tak, żeby być przygotowanym na wszystko w każdej minucie swojego życia i nie żałować ani chwili.

 

Do brzegu

        Czy było coś co mnie zaskoczyło? Oczywiście! I uważam to za największą zaletę tej książki. To zakończenie i to co do niego doprowadziło. Czasami bywają takie książki, które jasno określają jak historia się zakończy, czytamy wtedy po to by upewnić się w przekonaniu i pogratulować sobie domyślności. Jednak takie książki mają co najmniej jedną wadę – przewidywalność, żeby nie powiedzieć nudę. Tutaj było wręcz przeciwnie, przez cały czas trwania fabuły płynęłam niesiona falami, ale nie miałam pojęcia ani kiedy dopłynę do brzegu ani co na nim zastanę. Miałam podejrzenia, ale absolutnie w żadnym momencie nie miałam cienia pewności i to właśnie było piękne.

 

Komu, komu?

         Dla kogo jest ta książka? Czy tylko dla kobiet spędzających samotne popołudnia w oczekiwaniu na męża i dzieci? Czy tylko dla kobiet wyzwolonych i spełnionych takich jak Zoe? Czy może dla tych, którzy uważają, że przegrali życie i powieść może okazać się dla nich nadzieją, a może jeszcze bardziej uwypuklić ich klęskę?

         Nie, nie, nie, a właściwie tak. Dla wszystkich tych osób. Dla kobiet, ale i dla mężczyzn, dla starszych i dla młodszych. Dla wszystkich, którzy są w stanie zrozumieć jej przesłanie i wynieść z niej coś dla siebie.

 

The end

         Książka pt. “Powtórka z miłości” pokazała mi jak wielka jest waga każdego ze słów
nie tylko w doniosłych chwilach, ale każdego szarego dnia. Trudno powiedzieć, że dała nadzieję, ale z pewnością wskazała fakt, że życie można przeżyć tylko raz i warto to zrobić jak najlepiej.

          Czy polecam? Cóż…gdyby ktoś cofnął czas z pewnością sięgnęłabym po nią jeszcze raz.

Zatem tak, polecam.

Zdecydowanie.

2 thoughts on “Clare Swatman – Powtórka z miłości”

  1. Intrygująca recenzja.
    Pokuszę się jednak o małą uwagę – zapewne przez zupełny przypadek, bo jakżeby inaczej, wkradło się słowo z pewnym istotnym błędem, a mianowicie: “gdyby ktoś cofną czas”, gdzie końcówka czasownika winna jednakowoż brzmieć “cofnął” 🙂 Wydaje mi się, że dla osoby piszącej recenzje forma językowa jest szczególnie istotna 😉
    Łączę pozdrowienia,
    Bartosz.

    1. Rzeczywiście, wkradł się błąd. Ślicznie dziękuję za tę uwagę.:) I za opinię również. Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *