Recenzje

Samantha King – Wybór

Tytuł: Wybór

Autor: Samantha King

Wydawnictwo: HarperCollins Polska

Kategoria: Thriller / sensacja / kryminał

 

Dlaczego ja, dlaczego ona?

        Jak większość książkoholików posiadam zeszyt z książkami: “must read”. I właśnie kiedy stanęłam przed wyborem: “co teraz?”, otworzyłam mój przepastny notes i w oko wpadł mi “Wybór”, ba, była nawet przy nim adnotacja, a właściwie dwie. Pierwsza to taka, że to thriller psychologiczny, a to kategoria, której ja nie odmawiam, druga to wiadomość, że to hit. Zdumiona, bo nie pamiętałam kiedy tak zapisałam ani co właściwie na to wpłynęło sięgnęłam po tę książkę. I cóż…

 

Wybór

        Przed tytułowym wyborem staje Madleine, matka uroczych dziesięcioletnich bliźniąt: Aidana oraz Annabel.

        W dzień ich dziesiątych urodzin, kiedy dzwoni dzwonek do drzwi, oni akurat oddają się wesołej zabawie w dekorowanie tortu. Nie spodziewają się niczego złego, a już na pewno niczego tak tragicznego. Tymczasem zamaskowany mężczyzna trzymając na muszce ich wszystkich wysuwa żądanie, by matka wybrała dziecko, które za chwilę pożegna się z życiem. Wystawiona na prawdziwą próbę matka dokonuje błyskawicznych kalkulacji i podejmuje decyzję. Pada strzał.

        Madleine po trzech miesiącach budzi się w szpitalu i dopada ją brutalna rzeczywistość. Wszystko utrudniają jej luki w pamięci, a tęsknota za dziećmi nie jest czynnikiem, który ułatwiałby powrót do zdrowia.

        Kobieta jest w stanie, w którym nie może wykonać samodzielnie nawet kilku kroków po szpitalnym korytarzu. Lekarz prowadzący powtarza nieustannie, że jest zwyciężczynią jednak wyrzuty sumienia i bezgraniczna rozpacz są jak blokada, która powstrzymuje słowa doktora przed ich dotarciem do jej świadomości.

       Jej pamięć jest bardzo wybiórcza, doskonale pamięta historię tego jak poznała się ze swoim mężem Nickiem, moment przyjścia na świat bliźniąt, jednak to co stało się w trakcie wypadku i tuż przed nim spowite jest w gęstą mgłą.

       Próbując nakłonić swoją pamięć do pracy i poskładać elementy przeszłości w całość przywołuje wspomnienia, które co się okazuje nie zawsze są przyjazne i ciepłe. Są w nich ostre krawędzie, wstyd i niezrozumienie. Tańcząc na granicy jawy i snu błądzi po obu tych światach, ale z coraz to lepszym skutkiem. Zaczyna przypominać sobie coraz więcej, więcej i więcej, aż w końcu zostaje przekroczona granica i zaginione puzzle wskakują na swoje miejsce.

        Prawda jest brutalna, ale czy tym razem również pozbawi kogoś życia czy może sprawi, że dzięki niej świat się oczyści i zaprowadzi do szczęśliwego zakończenia?

 

Zdarta płyta

        Problemy w małżeństwie to jak zauważyłam dość powszechny temat na fabułę do thrillerów psychologicznych. Mąż znęca się nad żoną lub odwrotnie, wystarczy dobudować do tego jakąś otoczkę i mamy książkę.

No nie, niezupełnie. 

        Był już nie raz taki szum, chociażby o książce “Za zamkniętymi drzwiami”,która zamiast emocji przyniosła rozczarowanie i zniesmaczenie.

Pamiętam jednak taką perełkę pt. “Pozwolę ci odejść”, która pokazała prawdziwą klasę i udowodniła, że temat, który jest mocno eksploatowany może być jednak podstawą do stworzenia pierwszej klasy thrillera psychologicznego.

         W przypadku “Wyboru” mimo, że pomysł nie wydawał się zły i nawet ta kwestia małżeńskich problemów mogłaby zostać w to zgrabnie wpleciona i przemycona to autorka nie podołała zadaniu. Wyszła z tego opowieść nie będąca spójną, a przede wszystkim opowieść, która utonęła w potoku słów. Rozumiem, że główna bohaterka nie była w łatwej sytuacji, jednak powtarzanie stale tego samego i podawanie czytelnikowi na tacy wszystkiego, doprowadziło do tego, że po jednej trzeciej książki wiedziałam już kto, kiedy i gdzie. Miałam jej serdecznie dość, ale powstrzymała mnie zasada, że nie piszę o książkach, których nie przeczytam w całości, a o tej bardzo chciałam napisać.

Paradoks? No właśnie.

 

Zajrzyj w głąb siebie

        Pomijając to, że praktycznie cały czas czułam się jakbym miała trzy lata i ktoś tłumaczył mi oczywistości powtarzając to samo kilkukrotnie, jest jedna rzecz, którą udało mi się ukradkiem z tej książki wynieść. To pytanie, które nam czytelnikom stawia Samantha King.

        Czy gdybyśmy stanęli przed wyborem między swoimi dziećmi, rodzicami, rodzeństwem, gdyby padło polecenie: “Wybierz, które zginie”, co byśmy wybrali? I czy w ogóle podjęcie takiej decyzji jest możliwe? Czy później można z tym żyć? A czy jeśli wybór dotyczyłby obcych nam ludzi to byłoby łatwiej? A co w przypadku gdyby ktoś zmusiłby nas do takiego wyboru? Czy to znaczyłoby, że bylibyśmy uwolnieni od odpowiedzialności? Bo patrząc na to z jednej strony wydaje się, że tak, ale z drugiej kto powiedział, że nasze życie jest cenniejsze niż inne?

Z takimi właśnie pytaniami zostałam po lekturze tej książki.

         Nie byłam wstrząśnięta ani akcją, która kulała, ani historią bohaterki, która była rozmamłana psychicznie, czym doprowadzała mnie do pasji, ani ubogimi kreacjami bohaterów. Ale do głębi wstrząsnęło mną wyobrażenie, że kiedyś ja miałabym stanąć przed takim wyborem i kompletnie nie wiem jaką decyzję bym podjęła.

        Jak mówi Wisława Szymborska: “Tyle o sobie wiemy na ile nas sprawdzono” i w myśl tego, tej części mnie nie chciałabym poznać nigdy.

 

Co z tą książką?

        Powiedzmy sobie wprost, ta książka to żaden thriller psychologiczny.

        Pomysł zacny i na tym się skończyło. Książka nuży, a autorka traktuje czytelnika jak człowieka nie do końca rozumnego. Powtarza nieustannie te same fakty, jakby mówiła do dziecka o czym już wspominałam. Irytująca postać bohaterki, która jest narratorem wodzi czytelnika za nos w mniemaniu, że stopniuje napięcie. Tymczasem większość czytających osób jest w stanie się domyślić do czego zmierzają wszystkie epizody. Używanie patetycznych zwrotów i określeń zamiast wzmocnić treść sprawia wrażenie jakby ktoś włożył tutaj puzzle nie z tej układanki. To co miało zaskakiwać jest nieprzeciętnie irytujące. I tak dochodzimy do zakończenia, które przede wszystkim jest niebywale odrealnione. Splot okoliczności jaki do niego doprowadził nie ma w sobie zbyt wiele z logiki. Wszystkiego dopełnia przeskok z tragedii do lukrowanego różu co przepełniło czarę goryczy.

 

Ostateczny werdykt

        Wiem, że wybierając książkę czytelnicy sugerują się absolutnie wszystkim: notką, autorem, gatunkiem, okładką. W tym przypadku jest wszystko tak sprytnie zrobione, że od czego by nie zacząć wszystko nas zachęci do tego by sięgnąć po “Wybór”.

       Ja będę tutaj głosem zdrowego rozsądku – powiadam Wam: szkoda czasu! Mimo pięknej okładki i zachęcającego opisu nie dajcie się zwieść.

Nie polecam.

Zdecydowanie odradzam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *