Życie na zakręcie

Miłość warta grzechu (?) Odc. 2

Kiedy dotarła do domu, było sporo po północy. Próbowała przekręcić klucz w drzwiach wejściowych, ale bez skutku. Docisnęła, żeby zamek zaskoczył, i poczuła, że w dłoń wbiła się jej drzazga. Westchnęła głośno, gdy wreszcie udało się jej pokonać zamek.
        Przekroczyła próg mieszkania. Zsunęła z nóg przemoczone i ubłocone buty i niedbale je odrzuciła. Wylądowały obok szafki, która stała w przedpokoju.
        Półki na buty zajmowały prawie jedną trzecią pomieszczenia, więc niewiele miejsca zostało na szafę i komodę, którą nie tak dawno postanowiła wstawić pod lustrem. Teraz położyła na niej komórkę. Nie miała ochoty patrzeć na wyświetlacz. Zerknęła jednak w lustro. „Boże, jak ja wyglądam…!”. – Skrzywiła się na widok strąków mokrych włosów. Kurtka była przemoczona, a dżinsy aż pociemniały z wilgoci. Powiesiła kurtkę na wieszaku i przeszła do kuchni.
        Mieszkanie było niewielkie. Najwięcej przestrzeni zajmowała sypialnia, tuż po niej pokój dzienny, łazienka i kuchnia, której dwa okna wychodziły na wschód.
        Kochała to miejsce. Uwielbiała je urządzać i kupować bibeloty, które nadawały wnętrzu przytulności i sprawiały, że czuła się tu bezpiecznie.                                             Włączyła ekspres. Mimo podwyższonego ciśnienia marzyła o gorącej orzechowej kawie.
        Podstawiła filiżankę i zapatrzyła się w okno. Nie zawiesiła firanek, bo uważała, że niepotrzebnie zasłoniłyby jej świat. Zamontowała jednak rolety, którymi mogła odgrodzić od reszty ludzi, kiedy tylko miała na to ochotę. Na przykład w takie dni jak dziś.
        Ekspres zasyczał obiecująco, ale nie przerwała rozmyślań.
        Pamięta, jak dostała się na wymarzone bibliotekoznawstwo. Od zawsze wiedziała, że chce pracować wśród książek. Po ukończeniu uczelni z wyróżnieniem wzięła kredyt hipoteczny i w kilka miesięcy klatkę wielkości pudełka od zapałek przerobiła na księgarnię. To było jej dziecko.
        Ekspres oznajmił, że kawa gotowa. Alicja wzięła parujący kubek, który tak przyjemnie ogrzewał jej dłonie, wciągnęła zapach kawy i przeszła do salonu.
        Pokój był niewiele mniejszy od sypialni. Całą przestrzeń zajmowały kanapa obita kremowym pluszem, dwa fotele i biurko, przy którym zwykle pracowała. Telewizora nie miała. Nie potrzebowała. Nie była fanką seriali, a wiadomości zawsze czytała w internecie.
        Wzdrygnęła się. Chociaż od dłuższej chwili przebywała w mieszkaniu, nadal było jej zimno. Kurtka, którą narzuciła w pośpiechu, zanim wybiegła z domu, nie ochroniła jej przed zacinającym deszczem, który szalał na zmianę z wiatrem.
        Dopiła kawę i postawiła kubek na blacie biurka..
        Zrzuciła z siebie ciężkie dżinsy i zdjęła dwie bluzki. Rzuciła je byle jak na sofę. W samej bieliźnie przeszła do łazienki. Zapaliła światło i stanęła naprzeciwko lustra. Przyglądała się swojej twarzy. Ostre światło było bezlitosne – pokazywało wszystko jak na dłoni. Duże, szare oczy były zapuchnięte, na policzkach zostały resztki tuszu do rzęs. Po uśmiechu nie było ani śladu. Włosy koloru miedzi opadały luźno na ramiona, ale nie pozostało w nich nic z tej sprężystości, jaką miały wieczorem, gdy wybiegała do parku. Mokre pasma wisiały smutno, pozbawione blasku. Zamiast kusić – odstraszały. Cały jej wygląd krzyczał, że jest zmęczona i zrozpaczona.
        Powolnymi ruchami, jakby ktoś nią sterował, wzięła szczoteczkę. Umyła zęby, po chwili ochlapała wodą twarz. W głowie natłok czarnych myśli dręczył ją, wwiercał się w mózg, obezwładniał.
        Jeszcze raz spojrzała w lustro i już wiedziała, czego potrzebuje.                                   Bez wahania wybiegła z łazienki i wpadła do sypialni. Oddech miała krótki, urywany, jakby od tego zależało jej życie. Ale tylko ona wiedziała, że to jedyny sposób, aby wyciszyć tę burzę, która szarga nią od środka.
        Usiadła na łóżku i otworzyła szufladę szafki nocnej.                                                   – Gdzieś muszą być – powiedziała do siebie, szukając gorączkowo. – Muszą…! – dodała z paniką w głosie.
Na dnie szuflady znalazła to, czego szukała. Nigdy dotąd jej nie zawiodły. Choć od dawna ich nie potrzebowała, tego wieczora uznała, że stanowią jedyne wyjście.

***

Gdy strumień gorącej wody biczował pod prysznicem jej ciało, pozwoliła sobie na płacz. Nie, to nie był płacz. To było wycie. Wycie kobiety do głębi zranionej, która bała się marzyć o szczęściu. Bo choć szczęście do niej przyszło, choć uśmiechnęło się na jej widok, w ciągu sekundy wszystko się rozpieprzyło.
        Wiedziała, że musi dać upust złym emocjom, aby zapewnić sobie dobry, spokojny sen.
        Nie chciała się zabić. Chciała jedynie poczuć fizyczny ból, który zagłuszy to, co bolało ją w środku. Raz po raz przypominała sobie moment, w którym poznała Jana. Otoczył ją opieką. Było jej tak dobrze…
        Tyle rozmów, tyle intymnych chwil…! Chwil, które dzisiaj okazały się kłamstwem.
        Ból rozdzierał jej serce. Myśli galopowały od wspomnień do teraźniejszości. Rozpacz trawiła ją od środka, nie pozostawiając miejsca na oddech.
        Kiedy dotknęła żyletką skórę lewej ręki, usłyszała dzwonek telefonu. Znieruchomiała. Jak zahipnotyzowana wpatrywała się w płytkie nacięcia na przedramieniu. Krew, która kapała do brodzika, barwiła spływającą wodę na różowo. Jedno nacięcie za drugim znaczyły jej skórę.
        Zamiast bólu poczuła ulgę. Łzy już nie miały słonego smaku. Endorfiny dotarły do mózgu. Poczuła spokój i westchnęła z ulgą. Doznała tego obezwładniającego uczucia oderwania się od rzeczywistości i pozbycia się niewyobrażalnego ciężaru. Wiedziała, że to tylko chwilowe. Nie miała wątpliwości, że emocje, żal i rozczarowanie wrócą do niej, może nawet ze zdwojoną mocą, ale potrzebowała teraz tej chwili wytchnienia i nadziei na spokojny sen.
        Zmęczona, zsunęła się po ściance kabiny i przysiadła w rogu brodzika. Zamknęła oczy, pozwalając, aby woda leniwie obmywała jej ciało.

***

Obudziła się nagle, jakby siłą wyrwana ze snu. W pierwszej chwili nie wiedziała, gdzie jest. Tylko ten ból w ręce wydawał się realny.
        Ogarnęła wzrokiem kabinę prysznicową i leżącą samotnie żyletkę, która jakby w poczuciu spełnionego obowiązku nie chciała się narzucać. Mózg połączył wszystkie elementy układanki i przypomniał jej o wszystkim, co stało się tego dnia.
        Z trudem wstała. Oparła się o drzwi kabiny. Czuła ból mięśni nadwyrężonych z powodu niewygodnej pozycji. „Boże, która godzina?” – zastanawiała się, próbując wyrwać umysł z odrętwienia.
        Zakręciła wodę i wyszła ostrożnie, starając się nie pośliznąć. Owinęła się puchatym ręcznikiem i przeszła do przedpokoju. Podniosła telefon.
        Na wyświetlaczu zobaczyła dwadzieścia cztery nieodebrane połączenia. Osiem od Jana, reszta od Laury.
        Łzy znowu napłynęły jej do oczu. Gdy wyłączała aparat, ręka wciąż pulsowała bólem porażki. Jutro się nią zajmie. Jutro pomyśli o tym, co dalej. Jutro.

***

Obudziła się wczesnym popołudniem. Spała ponad dwanaście godzin. Zawsze gdy działo się coś złego, spała długo, jakby chciała odroczyć stawienie czoła rzeczywistości.
        Upragniony sen ani nie przyniósł ukojenia, ani nie pozwolił odpocząć zmęczonemu ciału. Czuła dreszcze. Wieczorny spacer w przemoczonych ubraniach pozostawił ślad w postaci początków przeziębienia.
        Niechętnie wstała i zaczęła się ubierać. Założyła swoje ulubione spodnie od dresu, bawełnianą koszulkę i ciepłe kapcie. Skierowała się do kuchni. Wiedziała, że chociaż żołądek się buntuje, powinna coś zjeść. Nie miała jednak siły, aby ugotować obiad. Szybko usmażyła jajecznicę z dwóch jajek i obficie polała ją keczupem. Do tego kubek ciepłej herbaty.
        Przeniosła się z jedzeniem do salonu, aby przy biurku sprawdzić pocztę. Chciała zająć myśli pracą, aby nie wracały do poprzedniego dnia.
        Miała właśnie chwycić telefon, żeby uprzedzić właścicielkę księgarni, że dziś jej nie będzie, gdy przypomniała sobie, że komórka leży w przedpokoju. Wiedziała, że gdy tylko włączy telefon, Jan zadzwoni, a wtedy może jej nie starczyć sił, aby odmówić mu po raz drugi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *