Recenzje

Praca zbiorowa – Pensjonat pod świerkiem. Antologia

Tytuł: Pensjonat pod świerkiem. Antologia
Autor: Praca zbiorowa
Wydawnictwo: Nowae Res
Kategoria: Opowiadania świąteczne

 

No kiedy i kiedy??

        Już w listopadzie przerabiałam nóżkami ze zniecierpliwieniem kiedy będzie można zacząć czytać świąteczne książki. Wiadomo, można i cały rok, ale chodzi o wprowadzenie tego szczególnego nastroju. Nie można za szybko bo wtedy książki stracą tę wyjątkowość.

        Dlatego kiedy nastał grudzień, sama ze sobą zdecydowałam, że już czas, już można. Sięgnęłam po listę książek o tematyce bożonarodzeniowej i mój wybór padł na te właśnie opowiadania. “Pensjonat pod świerkiem” kusił okładką na której poza zachęcającą filiżanką herbaty z cytryną, kominka i obowiązkowo gałązek świerku widnieją nazwiska autorów zawartych w książce opowiadań. A są to: Agnieszka Lingas-Łoniewska, Magdalena Knedler, Adrian Bednarek, Jolanta Kosowska, Nina Reichter, Daniel Koziarski, Anna Kasiuk, Anna Szafrańska.
        Zrobiwszy sobie uprzednio aromatyczną, malinową herbatę zasiadłam w fotelu i zaczęłam czytać.

 

Jedziemy w Tatry!!

        Święta Bożego Narodzenia to szczególny czas, o tym nie trzeba przypominać, jednak nie każdy czeka na nie z takim szczególnym wytęsknieniem. Nie każdemu kojarzą się dobrze, a są i tacy, dla których ten okres powoduje lęk oraz chęć zaszycia się gdzieś na końcu świata, gdzie będą mogli przeczekać cały ten cyrk z choinkami, Last Christmas i fałszywymi uśmiechami.
       W tej książce wszystkich łączy jedno – Pensjonat pod świerkiem. Wybudowany jeszcze w czasach głębokiego PRL- u. Niewiele w nim unowocześnień, do pokoi goście dostają tradycyjne klucze nie zaś karty magnetyczne. W pokoju dziennym, w kominku nieustannie pali się ogień, przed nim stoją dwa bujane fotele, w których każdy może przysiąść na chwilę relaksu czy rozważań.
A w samym centrum recepcja, na czele której stoją Ewa i Gabriel, rodzeństwo trzydziestolatków, którzy kontynuując tradycję rodzinną objęli Pensjonat po rodzicach i starają się jak mogą, by goście czuli ciepło i magię klimatu przez cały rok nie tylko w Boże Narodzenie.
         Do Pensjonatu prowadzi nieutwardzona droga, która nie wygląda by miała jakiś określony cel. W tym miejscu nawigacja wariuje, a i tak goście trafiają. Zarówno ci, któzy mieli zarezerwowany pokój, jak i ci, którym zdarza się zabłądzić w drodze do wygodnych pięciogwiazdkowych hoteli w Zakopanem czy luksusowych SPA.
         Ewa i Gabriel to ktoś więcej niż właściciele Pensjonatu, to anioły, które są gotowe wysłuchać, razem pomilczeć czy wskazać drogę, to opoka, na której niejeden lokator miał szansę się wesprzeć i odkryć siebie i świat na nowo.

 

Opowiadania czyli każdy ma swoją historię

          Muszę przyznać, że ta forma, jaką są opowiadania, nie jest mi bliska. Na palcach jednej ręki mogłabym policzyć ile razy w życiu zdarzyło mi się je czytać. Zawsze omijałam je z daleka, zniechęcona ograniczoną ilością znaków przypadającą na każdą historię.                 Dlaczego więc teraz dałam się skusić?
Trudno mi jednoznacznie powiedzieć, co wpłynęło na wybór tej książki, którą rozpoczęłam sezon świąteczny w czytaniu, a jednak nie żałuję.

          Bohaterowie, których połączył Pensjonat po świerkiem i kolorowy klimat nadchodzących świąt Bożego Narodzenia to zwykli ludzie, których los postawił w niezwykłych okolicznościach. Ich historie bawią, wzbudzają skrajne emocje, czasami nawet bulwersują. Niemniej jednak każda pokazuje, że nigdy nie jest tak, żeby wszystko było stracone i nie zawsze to co widać okazuje się prawdziwym stanem rzeczy. Czasami pozory bardzo sprytnie mylą. Za wyrachowaniem może stać ludzki dramat, za kłótniami prawdziwa miłość, a za chłodnym sposobem bycia gorące, spragnione miłości serce.

          Ośmioro autorów, czternaście opowieści, które miały poruszać, wzruszać i wyczarowywać  na twarzy czytelnika uśmiech nie tylko w okresie przedświątecznym.

 

A jednak czasami coś zgrzytało

          Ładnie jest powiedzieć, że ta antologia, to tak naprawdę zbiór historii o nas samych. Że każdy znajdzie w nich choćby cząstkę siebie, swoich emocji i swoich lęków. I ja się pod tym podpisuję.
          Jednak nie można włożyć wszystkich autorów do jednego worka i powiedzieć: “ŁAŁ”, no nie, nie można.

          Miarą dla mnie miarą tego, czy autor się spisał jest przede wszystkim moja pamięć. Po przeczytaniu całej książki bohaterowie zlewają się ze sobą, autorzy stają się osobami bez nazwisk, a jednak są dwa, które zapamiętałam i to dla mnie najlepszy dowód uznania dla nich. Magdalena Knedler i Jolanta Kosowska sprawiły, że zaczęłam szukać innych ich książek, bo te opowiadania wzbudziły mój apetyt na więcej. Potargały emocje i zapisały się w pamięci.
          To nie znaczy, że reszta jest całkiem zła, absolutnie nie, jednak wiem, że nie zachwyciły mnie do tego stopnia, żebym znalazła im specjalną półkę w mojej pamięci. Bywały mocne, zaskakujące, ale też trywialne i delikatnie infantylne. Może dlatego, że nie jestem przyzwyczajona do takiej formy i takiego szybkiego finału. W prawdziwym życiu problemy tak łatwo nie znikają. Historie potrafią ciągnąć się latami zanim znajdą swój happy end.
           

          Same postacie Gabriela i Ewy niekiedy trącały wręcz nierealną idealnością. Może nie na tyle by mnie zdenerwować, ale z pewnością na tyle by odebrać im szansę obsadzenia ich w prawdziwym życiu.

Ale kto wie, może jestem po prostu cyniczna i zwyczajnie się czepiam.

 

“Pensjonat pod świerkiem” poleca się na święta?

          I tutaj mam dylemat, polecać czy nie?

          Napisałam, że nie żałuje, tego, że przeczytałam choćby dla tych kilku chwil radości i skrajnych emocji. Jednak trudno jest mi jednoznacznie powiedzieć czy gdybym teraz miała do wyboru inne świąteczne książki, poświęciłabym swój czas na tę. A skoro jednak mam wątpliwości widać nie jest to książka, którą mogę polecić z czystym sercem. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *