Życie na zakręcie

Miłość warta grzechu (?) Odc. 1

1.

– Posłuchaj, słońce – starał się przyciągnąć jej uwagę. – Posłuchaj! Nie rozłączaj się, tylko się nie rozłączaj…!

– Nie, nie chcę cię słuchać! Nie zamierzam cię słuchać! Żałuję, że kiedykolwiek cię posłuchałam!

– Uspokój się – powtarzał. W jego głosie usłyszała panikę.

– Nie mów mi, co mam robić! – krzyknęła.

Był oddalony o setki kilometrów. Nie wiedział, co przyjdzie jej do głowy. Nie umiał nawet odpowiedzieć, co byłoby najgorsze: to, że przez niego zrobi sobie krzywdę, czy to, że wybierze numer do jego żony.

– Proszę… – spróbował raz jeszcze.

– O co ty mnie, kurwa, prosisz?! O co tym razem? Nie jestem gwiazdką z nieba, żeby spełniać twoje życzenia. Koniec, słyszysz? To jest koniec!

– Alicja, nie rób niczego, czego potem mogłabyś żałować.

– Wiesz co, Jan? Miałam o tobie lepsze zdanie. Nie przypuszczałam, że będziesz mi serwował takie banały.

Coraz bardziej się denerwowała. Głos zamieniał się w pisk, a to oznaczało, że za chwilę się rozpłacze. Nie chciała, żeby był tego świadkiem. Już wystarczająco dużo dała mu z siebie, żeby jeszcze na koniec dostarczać mu satysfakcji.

***

Spotykali się od dwóch lat. Dwa lata czekania na telefon. Dwa lata wyrzeczeń, samotnych weekendów i świąt, które jako przykładny mąż i ojciec z obrazka spędzał bez niej. Nawet nie była na nią zła, bo i o co? Że żona oczekiwała od męża spełniania rodzinnych obowiązków? Tylko do siebie mogła mieć pretensje. Tylko siebie mogła winić. I winiła. Często. Dlatego chciała zakończyć tę rozmowę i zaszyć się pod kołdrą. Sama.

***

– Alicja…

– Jan…

– Alicja, proszę cię…

– Ja też cię prosiłam. Tyle razy cię prosiłam! Ale już nie chcę. Trzymaj się. Powodzenia!

– Alicja, przyjadę. Daj mi dwa dni, a coś wymyślę. I przyjadę.

– Nie, już nie chcę. Pa!

Gdyby miała stacjonarny telefon, pewnie teraz z trzaskiem odłożyłaby słuchawkę. Mogła tylko raz za razem wciskać czerwony symbol słuchawki na wyświetlaczu, jakby od tego zależało jej życie.

Oddychała z trudem. Wnętrzności robiły jej na złość i związały się w ciasny supeł. „Szybko, szybko – pomyślała, rozglądając się wokół. Po chwili ruszyła przez park. – Byle dotrzeć do domu”.

Ściemniało się. Chciała, żeby zadzwonił i powiedział, że to wszystko nieprawda. Zadzwonił, ale niczemu nie zaprzeczył. Jego żona naprawdę spodziewała się dziecka. Jego dziecka.

 

7 thoughts on “Miłość warta grzechu (?) Odc. 1”

  1. Jak ja się cieszę! Jak ja się cholernie cieszę, że zabrałaś się za pisanie 😍 Chcę więcej, więcej i więcej!! I już teraz chcę Twój autograf!! Bo nie mam zamiaru za rok na Targach stać w kilometrowej kolejce do Ciebie 🤤😛

  2. Petatrga! Po prostu petrada! Pisz, pisz i wrzucaj swoje teksty Kochana, bo z niecierpliwością czekam na więcej!

  3. Aż z wrazenia błędów narobiłam, więc piszę jeszcze raz 😂 Chciałam napisać, że tekst petarda, a wyszły mi jakieś mutanty słowne 🙂 Tak czy siak, jeszcze dodam, że jestem pod ogromnym wrażeniem Twojego pisarskiego talentu. Oby tak dalej!

    1. Kochana cieszę się, że Ci się podobał. 🙂
      Dziękuję bardzo. Zapraszam na kolejne odcinki :D:D:D
      Buziam :***

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *