Życie na zakręcie

Nowa Ona

         To już.

          Ciężko opadł na nią, ni to z pomrukiem, ni z westchnieniem. Była zadowolona, że skończył, nie musi więcej udawać. Jeszcze chwila, a będzie mogła spokojnie odwrócić się i spać.

– Jak Ci było Kotku?- zapytał jak zawsze.

– Bosko- zaciskając zęby odpowiedziała z udawanym entuzjazmem.

           Obciągając koszulkę do spania odwróciła się do niego plecami. Słyszała jak wstaje, ściąga prezerwatywę i wyrzuca do kosza. Położył się obok i przytulił do niej. Udawała, że śpi.

 Nie chciała rozmawiać, nie chciała, żeby jej dotykał. Rozluźniła się dopiero wtedy gdy usłyszała jego regularny oddech.

Czuła niesmak. Miała żal do samej siebie, że nie potrafi być szczera. Nie miała odwagi, żeby powiedzieć mu, że taki seks jej nie satysfakcjonuje. Że nie lubi kiedy wchodzi w nią gdy ona nie jest wystarczająco podniecona.

           „Od kiedy udaję?”- ni stąd ni zowąd w mózg wwiercało się to uporczywe pytanie. „Praktycznie od zawsze” odpowiedziała sobie ze smutkiem. To ile to już? Sześć lat.

            Myśli powędrowały do ich pierwszego razu.

Bolało, ale naczytała się w gazetach, że tak właśnie powinno być. Nie przejmowała się wtedy brakiem orgazmu, z optymizmem stwierdziła, że na pewno będzie następnym razem.

Nie było.

Ani później, ani jeszcze później.

            Miała 23 lata i co z tego, że potrafiła wypowiedzieć się na każdy temat jeśli nie umiała mówić o swoich potrzebach.

Zawsze kiedy nieśmiało zaczynała on się śmiał, obracał wszystko w żart. Czuła się przy nim zupełnie niepoważna, aż w końcu się pogodziła z tym, że może tak powinno być tylko ona wybrzydza.

Wtedy myślała, że go kocha. Nie chciała go rozczarować.

A w głębi duszy marzyła o czymś innym.

 

           Kiedy wychodził szła pod prysznic.

Zmywała z siebie szorstką gąbką pot i rozczarowanie. Wracała naga do pokoju z zaczerwienioną skóra od zbyt wysokiej temperatury. Smutna, zła, niespełniona. Jej ręce zaczęły instynktownie gładzić podbrzusze zsuwając się niżej. Zaspokajała się palcami pieszcząc twardą łechtaczkę. Kochała się z wyobraźnią. I dochodziła rozedrganymi westchnieniami.

Sama.

 

          Długą i krętą drogą dochodziła do prostej prawdy, że ona i jej potrzeby tez muszą się liczyć. Seks może to nie wszystko, ale bardzo dużo i ona też chce czuć te fajerwerki.

Kiedyś się otworzyła.

-Wiesz, chciałabym spróbować czegoś nowego, przejąć kontrolę, dominować.

-Co masz na myśli?

– Pozwól, że zwiążę Ci ręce, zróbmy to inaczej, poddaj mi się. 

-Ha, ha, ha nie ma mowy.

I wziął ją jak zwykle. Po swojemu. Zapominając o tym, że do jej łona, w które się tak uparcie wdzierał ma też dołączoną resztę ciała. Ma szyję, która błaga o pieszczoty, ma brzuch i uda spragnione dotyku,. Ma piersi jędrne z dumnie sterczącymi sutkami, które chciałyby, aby je w końcu zauważył. Dotykał, ściskał, przygryzał i lizał zapamiętale.

 

         Nie wiedział, nie słuchał, nie chciał wiedzieć. Nie poruszała więcej tego tematu, nie zniosłaby tego, że kolejny raz wyśmiewa jej fantazje i pragnienia.

Oddawała mu ciało, ale nie potrafiła mu zaufać. Miała 23 lat, a seks stał się dla niej tylko obowiązkiem. Maską, którą musiała zakładać w tym tańcu pozorów.

Za każdym razem kiedy w nią wchodził zamykała oczy siłą woli chcęc pogonić czas.

Niech już skończy, a ona wtedy będzie mogła wrócić do pokoi swej wyobraźni i udawać, że wszystko gra.

 

         Dziś już nie są razem.

Odszedł bo zrobiło mu się niewygodnie kiedy zaczęła chcieć zaspokojenia swoich potrzeb i fantazji. Żyje gdzieś tam przekonany, że jest bogiem seksu.

 

         Ona też żyje. Poobijana, trochę rozczarowana, ale całkiem nowa.

Żyje tylko dla siebie i wie czego chce.

Wie też czego nie chce. Nie chce już uczuć, zobowiązań, nie chce udawania.

Wie, że już nigdy nie poświęci się wbrew sobie na ołtarzu wydumanej miłości.

4 thoughts on “Nowa Ona”

  1. Monia czemu Ty jeszcze nie napisałaś swojej książki? 😁 Ile mam kurde czekać? ☹️ Twoje teksty czyta się rewelacyjnie. Aż żal ,że takie krótkie!

    1. Bo ja zawsze Kochana powtarzam, że się urodziłam do czytania, a nie do pisania. Ale jak czasami zastuka do mnie natchnienie to piszę. 🙂
      Dziękuję Ci bardzo, cieszę się, że Ci się podobało. :*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *