Recenzje

Magda Stachula – Idealna

 

 

Tytuł: Idealna

Autor: Magdalena Stachula

Wydawnictwo: Znak

Kategoria: Thriller psychologiczny

 

 Debiut!!

          Na początku nie wiedziałam do jakiej kategorii zaliczyć tę książkę, niby sensacja, odrobina kryminału, a na końcu stanęło na thrillerze psychologicznym.

        Książka, która przez portal Lubimy czytać została nominowana do tytułu Książki 2016 roku. Do mnie dotarła dopiero teraz po koniec roku 2017. Zdecydowałam się po nią sięgnąć z dwóch powodów. Po pierwsze zaintrygował mnie ten zbiorowy zachwyt tą pozycją. Po drugie można powiedzieć, że ta książka sama wskoczyła mi w ręce. W związku z tym, zostawiając na później nowości zaczęłam czytać Idealną.

 

Ciężki początek

          Może jestem zbyt wybredna, nie wiem, może wyszła ze mnie przekora, ale nie piałam z zachwytu. Początek okazał się przydługi, nudny i dokładnie sobie zapamiętałam od której strony w książce zaczęła dziać się jakakolwiek akcja. To była 134 strona. Na boga, nie piąta, nawet nie pięćdziesiąta i nie setna, ale właśnie 134 strona. To był pierwszy minus, bardzo znaczący jak dla mnie.

 

Akcja

         Kraków. Miasto położone na południu Polski, nad Wisłą.

       Miejsce akcji. To tam znajduje się mieszkanie gdzie rozgrywa się woja pomiędzy małżonkami. Współczesne małżeństwo, które milczenie traktuje jak najlepszą amunicję. Ciche dni bez końca ciągną się w nowoczesnym mieszkaniu Anity i Adama, łączy ich związek małżeński, dzieli wszystko inne. To walka o dziecko staje się tym co nie pozwala im się ze sobą porozumieć. Ona bezgranicznie pragnie dziecka, on jest już zmęczony oczekiwaniem i seksem na zawołanie. Adam ucieka w pracę, tam jest z dala od wyczekiwania kolejnych dwóch kresek, od chorych i nieustannych wyrzutów, od milczenia. Anita zaś pracująca na stałe w domu ucieka na ulice praskich uliczek, czasami pojawia się też w Paryżu i Nowym Jorku, robi to codziennie obserwując ludzi przez kamery miejskiego monitoringu. Kiedy wydaje się, że oboje oddalili się od siebie już tak daleko, że dalej się nie da, pojawia się ona. Ta trzecia. Wszystko zaczyna się komplikować i zostaje otoczone mgiełką kłamstwa i ułudy.

 

 Dla kogo ta książka?

         Gdybym miała zdefiniować dla kogo jest ta książka powiedziałabym, że dla wszystkich, którzy są żądni skandali spadających z małżeńskiego stołu. Dla tych, którzy lubią patrzeć przez okna domów innych ludzi i wydawać osądy, śledzić historie. Niestety nie mogę powiedzieć, że to lektura dla ludzi wymagających, lubujących się w dobrych, mrożących krew w żyłach thrillerach psychologicznych, bo ten taki nie jest. Ostatnio porównywałam dwie książki tutaj „Za zamkniętymi drzwiami” i „Pozwolę ci odejść”, i niestety Idealną mogę zaliczyć do takich pokroju „Za zamkniętymi drzwiami”.

 

Dlaczego nie?

        Dlaczego nie piszę o tej książce w samych superlatywach? Dlaczego nie dołączam się do wszystkich achów i ochów na jej temat? Dlaczego nie pieję z zachwytu? Dlatego, że to nie jest wybitny thriller, dlatego, że to nawet nie jest dobry thriller, ot przeciętna opowieść, która porusza nienowy temat w może trochę inny sposób, ale jednak standardowa konwencja niemożności posiadania dziecka i pojawienia się tej trzeciej zostaje zachowana. Chciałoby się powiedzieć, banał.

        Jest jednak coś co wyróżnia ją i to coś nie pozwoliło mi odłożyć tej książki mimo, że wiele razy nudziła mnie, a nawet irytowała. Pierwsza rzecz to narracja wieloosobowa i spojrzenie na sprawę z kilku punktów widzenia. Druga rzecz to uknuta intryga, magia niedopowiedzenia. To mi się tutaj podobało.

        Nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego Autorka odkrywa karty już w połowie książki. Wszystko się wyjaśnia, a na koniec zostawia tak marny rozwój wypadków i zakończenie historii, że aż zazgrzytałam zębami. Czy naprawdę tylko na to ją było stać by sprawę rozwiązać w najprostszy z możliwych sposobów? Miałam nadzieję, do samego końca, mimo tego odsłonięcia kart, mimo stopniowego trywializowania i przesładzania, mimo średnich opisów erotycznych, mimo sztucznie doczepionego wątku Erika miałam głęboką nadzieję, że zakończenie zrobi mi wielkie ŁAŁ. Nie zrobiło. Co mnie rozczarowało dogłębnie.

 

Bestseller?

         Ta książka została okrzyknięta bestsellerem. I ja zupełnie nie rozumiem tego fenomenu. „Książka, od której nie można się oderwać” – tutaj też uważam, że jest to określenie ponad miarę. Na innych blogach i portalach nieustannie spotykam się z określeniami jaka jest cudowna. Niestety, ja nie mogę podpiąć się pod tę grupę.

         Nie żałuję, że ją przeczytałam, bo teraz przynajmniej wiem o co to wielkie „halo” jednak nie jestem w stanie Wam ją z czystym sumieniem polecić bo uważam, że czas jest zbyt cenny, by poświęcać go na taką książkę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *