Recenzje

Wiesław Myśliwski – Kamień na kamieniu

 

Tytuł: Kamień na kamieniu

Autor: Wiesław Myśliwski

Wydawnictwo: Znak

Kategoria: Proza

 

Skąd taka książka

       W pięknym letnim miesiącu przypadały moje urodziny. I to nie byle jakie bo to trzydzieste urodziny. Zbiegło się to ze spotkaniami autorskimi w Szczebrzeszynie. Ja niestety tam nie byłam za to była Korektelka i był Mistrz. I ta właśnie Spryciara zdobyła dla mnie dedykację i podarowała mi książkę.

       Pomieszały się dwie emocje, bezgraniczna radość bo książka, bo dedykacja i zaciekawienie, pewnego rodzaju niecierpliwość bo to gatunek, którego do tej pory unikałam, autor, którego kompletnie nie znałam. Czułam się jakbym miała stracić jakieś czytelnicze dziewictwo.

 

Mistrz!

       Prozaik, dramaturg, scenarzysta filmowy i redaktor. Dwukrotny laureat Nagrody Literackiej Nike.

       Syn Juliana i Marianny Myśliwskich, urodzony 25 marca 1932 roku w Dwikozach pod Sandomierzem.

       Po II wojnie światowej uczęszczał do gimnazjum i liceum ogólnokształcącego w Sandomierzu, maturę zdał w 1951 roku. Studiował filologię polską na KUL, którą ukończył w 1956.

       Jego twórczość prozatorska zaczęła się od powieści”Nagi sad” w 1967 roku, która od razu przyniosła mu rozgłos.

       Powieść “Kamień na kamieniu” powstała w 1984 roku i jest to jedno z jego najpopularniejszych dzieł.

 

Proza

        „Kamień na kamieniu” to utwór prozatorski. Myśli sprecyzowane językiem literackim, ale nie podzielone na wersy, strofy i wersety, niezawierające rymów.

         Myśliwski w swoim dziele obrazuje polską wieś i zwyczaje w niej panujące. Wszystko zaczyna się od tego, że Szymon Pietruszka, główny bohater postanawia wybudować grób. Nie spodziewa się, że to nastręczy mu aż tylu problemów. Ten proces budowania grobowca przez całą opowieść pozostaje tłem dla wielu innych opowieści jakie snuje autor.

        Gawędziarski styl autora sprawia, że czytanie jego dzieła było dla mnie prawdziwą ucztą. Nie potrafię znaleźć słowa, które potrafiłoby oddać wrażenia jakie dane mi było odczuwać. Tego tekstu się nie czyta, po nim się płynie, chłonie wręcz jego słowa aż wybrzmiewają w duszy.

        Tego dzieła nie da się czytać szybko. Opowieści jakie snuje Szymon Pietruszka przemierzają każdy punkt na skali od błahych i trywialnych do poważnych, takich na skalę światową. Po mistrzowsku wplata w wiejską codzienność wspomnienia, te dotyczące młodości jak i II wojny światowej. Nie cenzuruje, nie upiększa, może właśnie dlatego to dzieło tak mocno chwyta za serce. Tego nie da się opisać, to trzeba przeczytać.

         Ta książka oprócz niezliczonych bogactw językowych ma coś jeszcze, ma głębię wiedzy. Nie spotkałam dotąd się z utworem, który by w tak genialny sposób przemycił tyle wiedzy na temat wsi polskiej i zwyczajów tam panujących. Wystarczy choćby podać przykład żniw. Tę książkę się chłonie, chce się jej więcej i jeszcze, a jednak czyta się powoli delektując się wersami, przerywając by przemyśleć, dać możliwość popłynąć wyobraźni nad te złociste pola, gdzie zboże tańczy w rytm wiatru.

          Język, jakim operuje Mistrz jest jak szlachetna nić z której Myśliwski tka swoją opowieść. Dialogi proste, bez przeszkód trafiające wprost do serca. I te kreacje bohaterów nieszablonowe, głębokie, sprawiające, że mamy szansę poznać człowieka tak jakby siedział koło nas.

           Gdy brałam tę książkę do ręki muszę przyznać, że miałam wątpliwości, wiem, każdy mówi, że to proza mistrzowska, jednak często już bywało tak, że nie podobało mi się coś co dla ogółu stanowiło arcydzieło. Tutaj bluźnierstwem byłoby napisanie choćby jednego złego słowa na temat tego dzieła.

 

Dla kogo?

           Spotkałam się z wieloma opiniami, że ta książka nie jest dla osób młodych, że trzeba ją czytać dopiero wtedy gdy ma się chociaż śladową świadomość samego siebie.

           Nie jestem w stanie się z tym zgodzić, uważam, że to książka dla każdego, natomiast wiek będzie tutaj jedynie filtrem przez jaki będziemy odbierać treść. Te same zdania na różnych etapach życia będą znaczyły zupełnie co innego.

 

Co dalej?

           Przeczytałam i jestem pewna, że jeszcze nieraz do niej wrócę, tymczasem zabrałam się za kolejną powieść Mistrza. Sączę ją sobie jak najlepsze wino, delektuję się nim, dozuję sobie, rozmyślam nad nią, analizuję.

           Jednego jestem niezaprzeczalnie pewna – Wiesław Myśliwski to Mistrz, a “Kamień na kamieniu” to dzieło wybitne.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *