Recenzje

Katarzyna Puzyńska – Więcej czerwieni

 

Tytuł: Więcej czerwieni

Autor: Katarzyna Puzyńska

Wydawnictwo: Prószyński i Spółka

Kategoria: Kryminał

 

Kolekcja Puzyńskiej

        Przy okazji pisania o Motylku na pewno pisałam, że zdecydowałam się zebrać całą kolekcję tej autorki. Książki są przepięknie wydane, cena jest bardzo w porządku. W związku z tym w zaprzyjaźnionym kiosku co dwa tygodnie dziewczyny odkładają mi kolejne części kolekcji. Po przeczytaniu Motylka wręcz nie mogłam się doczekać kolejnych części aż porzyszedł czas na tom pt. Więcej czerwieni.

 

Katarzyna Puzyńska

        Odwiedziłam stronę Wikipedii, żeby przypomnieć sobie kim jest autorka tej serii.

        Otóż Katarzyna Puzyńska z wykształcenia jest psychologiem, zanim zajęła się pisaniem pracowała jako nauczyciel akademicki na wydziale psychologii. Teraz oddaje się pisaniu kolejnych części serii kryminałów o fikcyjnej wsi Lipowo położonej niedaleko Brodnicy.

 

To książka o…

           Daniel Podgórski – młodszy aspirant dołącza do ekipy śledczej w Brodnicy. Prowadzi ją kontrowersyjna Klementyna Kopp. Powodem jest znalezienie zwłok dwóch młodych kobiet. Ich ciała są brutalnie okaleczone, a policja podejrzewa, że jest to dzieło seryjnego mordercy. Dlatego policja stara się znaleźć punkty wspólne między zamordowanymi, a na podstawie tego stworzyć profil mordercy.

         To wszystko zbiega się w czasie z problemami w związku Daniela Podgórskiego. Jego związek z Weroniką przeżywa kryzys co dodatkowo przysparza mu zmartwień. Jakby tego było mało okazuje się, że zaginęła kolejna osoba.

 

I wiecie co?

          Początek był trudny. Niejedna osoba, która czyta thrillery i kryminały zapewne zgodzi się ze mną, że z każdą książką oczekujemy czegoś lepszego lub równie dobrego. Tak było i w tym przypadku, po lekturze Motylka oczekiwałam już od pierwszych stron wartkiej akcji i trzymających w napięciu emocji. Tymczasem zderzyłam się z rozdrażnieniem.

          Pierwszym jego powodem było używanie za każdym razem pełnego imienia i nazwiska bohaterów. Czy to rzeczywiście było aż tak potrzebne? Nie wystarczyłyby same imiona? Momentami czułam się tak jakbym czytała dokumenty urzędowe. Trudno powiedzieć, żebym z czasem się do tego przyzwyczaiła, ale moja wola dania szansy tej książce była tak duża, że że postanowiłam to ignorować. Z tego też powodu nie mogę powiedzieć, żeby książkę czytało się szybko. Notoryczne przypominanie kto jest kim i jaka pełni funkcję nie dość, że sztucznie wydłużało objętość książki to dodatkowo spowolniało akcję. Nadawało tej książce tak sztywną formę, że aż czułam niemal fizycznie jak mnie uwiera.

         Kolejną rzeczą, która doprowadzała mnie wręcz do pasji i chodzi oczywiście o Klementynę Kopp. Nie jestem w stanie pojąć dlaczego autorka uparła się na tak egoistyczną, trywialną i rozchwianą emocjonalnie bohaterkę. Klementyna Kopp to starsza kobieta, która ma jakąś trudną przeszłość do której stale powraca i robi się czytelnikowi psikusa bo nie wyjawia się co takiego się stało. Obcięta na jeżyka, z tatuażami, której garderoba ogranicza się do spodni bojówek i skórzanego żakietu. Kobieta, która miała męża, później partnerkę, a teraz postanawia znów przejść na heteroseksualizm. To przypomina mi wierszyk z gimnazjum: „Żeby życie miało smaczek raz dziewczynka, raz chłopaczek”. Słabo, naprawdę słabo. Ale to jeszcze i tak nie jest to co denerwowało mnie najbardziej. Totalnie zgrzytało mi w zębach gdy tylko zaczynała się odzywać: „Czekaj. Stop! Ale!” i za każdym razem zastanawiałam się ile jeszcze tych „błyskotliwych” kwestii zdołam wytrzymać zanim rzucę tę książkę w kąt. Jej sztandarowe „Stop Kopp jesteś starą babą, zapomnij!” wyprowadzało mnie z równowagi. O Boziuniu, takiej kobiety, pustej, trywialnej, a jednocześnie zadufanej w sobie nie chciałabym spotkać w swoim życiu. I tak naprawdę nie wiem, ale bardzo poważnie zastanawiam się czy przez styl i narrację, a także przez samą Klementynę Kopp nie porzucę tej serii.

          Przejdźmy jednak dalej, pojąć nie mogę jak w takich małych miejscowościach, w dodatku leżących niedaleko od siebie, i w tak małych odstępach czasu jest tyle złych zdarzeń i morderców w dodatku seryjnych i psychopatycznych. Aż strach myśleć co będzie w kolejnych częściach serii.

          Niekompetencja śledczych i brak profesjonalizmu czy może bardziej brak logiki wołają o pomstę do nieba. Miotają się z kąta w kąt tak jakby nie bardzo byli w stanie zdecydować kto kim dowodzi. W rezultacie każdy robi coś na własną rękę, a i tak nie potrafią złożyć tego w całość.

          Zdecydowanie nie podobało mi się to, że do szczegółów śledztwa , które powinny być ujawnione dopuszczane są osoby postronne, i co z tego, że jest to żona komisarza od serwów czy przyjaciółki Podgórskiego. Co za nieprofesjonalizm. Żyje w państwie prawa i naprawdę chciałabym wierzyć, że to co ma być objęte tajemnicą nie dostaje się do wiadomości osób postronnych.

          Za plus tej powieści zdecydowanie mogę uznac coś, co w tego typu ksiażkach uwielbiam czyli punkt widzenia mordercy. Bardzo cenię sobie to, że mogę „z pierwszej ręki”poznać motyw, sposób myślenia, a także sposób działania czarnego charakteru.

         Krótkie rozdziały nieco łagodziły notoryczne powtarzanie pełnych imion i nazwisk i stanowisk.

          Zakończenie mnie zaskoczyło, muszę przyznać, że nie podejrzewałam tej osoby, nie wzięłam jej kompletnie pod uwagę. I mimo, że przez całą książkę fabuła kulała, dialogi pozostawiały wiele do życzenia i prawie od zgrzytania zębami je straciłam to zakończenie mi to nieco osłodziło.

 

Co dalej?

         Szczerze powiem Wam, że nie wiem czy sięgnę po kolejną częśćtej serii. Może gdy mi przejdzie złość i zetrze się wspomnienie rozczarowania.

         Jeśli zaś chodzi o „Więcej krwi” to nie polecam, mało tego, zdecydowanie odradzam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *