Nie tylko o książkach

Ja i FB – to skomplikowane

Jestem świnią

Nie chciała, opierała się. On wywiódł ją w leśną gęstwinę, zdjął marynarkę i spodnie. Polała się krew.
I tak w leśnej gęstwinie facet zabił skradzioną świnię.
         Dzisiaj czuję się trochę jak ta świnia.
Też nie chciałam, też się opierałam i co? O matko, przecież wszyscy wiedzieli, że ja i facebook  to jak pies z kotem. 
Ani ja do niego nic nie czułam, ani on za mną nie biegał. 
Osobno byliśmy bardzo szczęśliwi.

Podstawiona pod ścianą

        Tak się zdarzyło, że przyszedł czas, kiedy poczułam, że biegnąc za swoimi marzeniami, zaczynam je doganiać. Boziuniu, co to za uczucie. Mam motyle w brzuchu niczym dziewczę młode nieopierzone przy pierwszej miłości.         Niestety i teraz polecę banałem nie ma róży bez kolców – moje Guru stwierdziło, że nie ma, że boli, facebooka mam mieć i koniec. Żadnych dyskusji, żadnych oczu jak kot ze Shreka. Nie uległa.
        Co miałam począć, słucham jej jak uczeń swojego Sensei, i zgrzytając zębami ( moja dentystka się ucieszy, będzie robota) zabrałam się za to całe zakładanie.
I już problemy
 
        Z samym założeniem konta, nie miałam większych problemów bo to i za trudne nie było. Uff, odetchnęłam z ulgą jak mi mój laptop oznajmił, że to już. O jak fajnie i nie bolało. 
        Niestety na tym dobre wiadomości się skończyły. Wszystko było dobrze do momentu kiedy zaczęłam zakładać stronę dla bloga. A to że nazwa nie taka, a to, że taka już zajęta, a to, że pisownia nie może być taka jak mi się podoba. Zamiast eM było Emi już mnie szlag trafił na dzień dobry. Ale cierpliwości uczyłam się na najlepszych, mówię sobie: “durna, nie szalej, pójdź na kompromis”. 
        Poszłam. Z urażoną miną poprawiłam tę nazwę i jakoś mi się udało stworzyć stronę. 
Łał.
Na nic się jednak zdały moje próby ogarnięcia jak to działa, i paczam, i paczam. Szukam, próbuje, i czuje jakbym się z koniem kopała. 
        Czy tu musi być tyle tych różnych opcji i ewentualności? Czy ktoś napisał już książkę jak korzystać z fb? Czy on się po prostu uparł, żeby mi na każdym kroku przypominać, że nie jesteśmy sobie pisani? :/
Szukam znajomych
        Och, gupia ja, myślałam, że to wszystko będzie na spokojnie. Jak zechcę to sobie owych znajomych poszukam, jak nie to nie. A ja zostałam zbombardowana propozycjami. Czułam się osaczona, jakby mnie nasiadła cała wataha wilków. Czy facebook jest zawsze taki napastliwy? Czy ja muszę te wszystkie twarze oglądać jeśli nie chcę na nie patrzeć?
        Mam wrażenie, że wszystkie wspomnienia, a szczególnie te złe powychodziły z każdego zakamarka mojej duszy, śmieją się do mnie jak tylko otworzę laptopa, a durny fb stoi sobie taki dumny i się śmieje. 
        Nie podoba mi się to, powiadam Wam, nie podoba mi się!
 Bo na przykład dlaczego on uważa, że jak mam jednego wspólnego znajomego z panem X  to ja nie marzę o niczym innym tylko o tym, by owego pana poznać? Czy musi mi być przedstawiona lista znajomych aż z zamierzchłych czasów przedszkola? 
        Wiem, wiem co powiecie, że przecież nie muszę nikogo zapraszać, nie muszę na zaproszenia odpowiadać. Ale to nie o to chodzi, tu chodzi o bombardowanie mnie tymi wszystkimi propozycjami.
Rozumiem, że są ludzie ciekawi, zainteresowani, pląsają sobie po tym fb niczym krakowianka po parkiecie i świetnie się przy tym bawią. I super. 
        A ja się nie bawię, wręcz przeciwnie, ilość myśli na minutę, żeby się z tego wymiksować przekracza wszelkie ustalone przez psychiatrów normy i kuszące to jak cholera, ale twarda jestem, wytrzymam i to. 
Byle tylko dotrzeć do celu.
 Toto zżera mi czas
        Umówmy się, że jasną sprawą jest, iż od wczoraj czuję się osaczona i mnie to wkurza niezmiernie, ale nie zmienia to faktu, że co chwilę przychodzą do mnie jakieś wiadomości i ja tam wchodzę, i czytam, i grzebię. A moja doba jak na złość nie chce się wydłużyć. 
        W międzyczasie mam etat, przy realizowaniu mojego celu, można powiedzieć, że drugi i co? I ten cały fejsik nie dość, że jestem na niego skazana, (dzięki Ela…:/:D) to mi jeszcze zżera czas. 
        Na szczęście Pani Swojego Czasu jak na tacy podała złote wskazówki jak to okiełznać i tylko, powtarzam tylko dzięki temu jakoś jestem w stanie sobie dać po łapach jak za długo przesiaduje na tej niebieskiej stronie.
Nagroda pocieszenia
        Byłabym ostatnią małpą, (nie to, że nie jestem:D) gdybym nie oddała sprawiedliwości, że ta strona jednak coś w sobie ma. 
Wszystkie interesujące mnie rzeczy mogę mieć w jednym miejscu i wystarczy tylko miziać telefon paluszkiem, a wiadomości niemal same wskakują mi do głowy. 
To dobre jest. 😀 
Jednak miłością bezgraniczną kocham Instagram i nie zanosi się, żebym moje płonne uczucia ukierunkowała na Facebooka. 
Ale jak pożyjemy, kto wie…? Może zacznie kwalifikować się na kochanka, skoro miejsce małżonka już zajęte.
PS. Trzymajcie się ciepło
PPS. I zapraszam oczywiście na profil Zaczytanej eM, pomiziajcie paluszkiem po moim “Lubię to” :D:D:D 
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *