Recenzje

Wioletta Klinicka – Miłość odmieniana przez przypadki

 
 
Tytuł: Miłość odmieniana przez przypadki
Wydawca: Wioletta Klinicka
Kategoria: Powieść
 
Należę do Ciebie – wyszeptała,
gdy właśnie odchodził.

Autorze, kim żeś?

        Wioletta Klinicka, jak możemy przeczytać w notce biograficznej, to przede wszystkim kobieta czynu. Z wykształcenia historyk i pedagog, z zamiłowania – pisarka, z zawodu – Trenerka Integracji Personalnej i publicystka.
        Otwarta na ludzi, otwarta na przygody, nie marnuje czasu na bierne czekanie. Jak mówi: „Kocham mężczyzn i nie wyobrażam sobie bez nich istnienia. (…) Uwielbiam słowo „pożądanie”. W życiu pożądam dla siebie wszystkiego, co najlepsze, ponieważ jestem warta i głodna niekonwencjonalnego życia każdego dnia”.
5 grudnia 2016 roku wydała książkę. Książkę, która złamała mi serce na pół i przeorała mózg.
Przypadek? Nie sądzę
        Gdy dostałam tę książkę, nie sięgnęłam po nią od razu. Musiała poczekać na swoją kolej. Gdy wreszcie zaczęłam ją czytać, po kilkunastu stronach zgrzytałam zębami. Miałam ochotę przerwać i nigdy więcej do niej nie wracać.
Swoimi wątpliwościami podzieliłam się z koleżanką, która tę lekturę miała za sobą. Poradziła mi, abym spojrzała inaczej, abym wyszła poza ramy własnego postrzegania i szufladkowania.
        Zaczęłam czytać raz jeszcze. Od początku. Byłam zdumiona, jak bardzo małostkowa okazałam się za pierwszym razem, a jednocześnie przerażona, że tak niesamowite dzieło mogło mnie ominąć.
Do dwóch razy sztuka
         Z nowym podejściem, oczyszczonym umysłem, bez ocen i bez schematów zaczęłam czytać po raz drugi i… nie mogłam się oderwać!
        Dialogi, które wcześniej wydawały mi się trywialne, teraz wdzierały się w moje serce i zostawiały w nim trwały ślad. Weszłam w skórę głównej bohaterki i pozostałam w niej już do końca.
Ach, cóż to była za uczta…!
Czym jest „Miłość…”, czyli konstrukcja książki
 
        Książka jest podzielona na tytułowane rozdziały. Każdy tytuł intryguje i tak idealnie oddaje zawartość rozdziału, że po przeczytaniu nie wyobrażamy sobie, że mógłby być inny.
        Autorka wplata w treść dziennik intymny, w którym zadaje czytelnikowi pytania na temat związku. Ta gra, to nawiązanie kontaktu z osobą czytającą jeszcze bardziej umacnia więź autor – czytelnik – gówna bohaterka. Stwarza to klimat intymności, a w obliczu tego, o czym czytamy, sprawia, że w jeszcze większym zakresie angażujemy się emocjonalnie w treść.
Główna bohaterka – poznajmy się!
Narratorką jest czterdziestoletnia, zmysłowa, świadoma siebie i swojej wyjątkowości Wioletta.
„Kobieta lubi zadawać pytania, ale tylko takie, na które sama może odpowiedzieć” – twierdzi. Ma bogata doświadczenia z mężczyznami i dwa rozwody za sobą. Dziś poszukuje znajomości przez internet. W ten sposób poznaje Nieznajomego. To wokół ich relacji toczy się akcja, której wiernym towarzyszem staje się najlepszy przyjaciel Wioletty – Robert.
        Ona wie, czego chce. Chce czułości i dobrego seksu. Jeśli miłości, to tylko na jej zasadach i tylko takiej, która zaprowadzi ją w otchłań ponadzmysłowych doznań. Nauczona doświadczeniem, wie, czego się wystrzegać, a jej znajomość własnych potrzeb, wrażliwość i zmysłowość prowadzą ją do upragnionego celu, który raz po raz się zmienia, aż do samego finału.
Tak blisko
        O wyjątkowości tej powieści świadczy fakt, że mój egzemplarz jest pełen pomarańczowych kartek – zaznaczałam nimi cytaty, które mnie poruszyły, które są bliskie mojemu sercu.
        Nie musiałam pytać siebie, dlaczego ta historia tak bardzo mnie ujęła. Jest tak bardzo podobna do mojej – podobne sceny, podobne dialogi, podobny nieznajomy. Nawet zakończenie miałyśmy podobne.
        Nie potrafię w pełni oddać uczuć, jakie targały mną podczas czytania i po przeczytaniu. Musiałam ochłonąć, zanim kilka dni temu zasiadłam, aby napisać opinię.
„Nagle świat pękł na pół. Runęło moje wyobrażenie, aby powoli budować pomost między jego a moją połową. Spojrzał na mnie, jak nie powinien spojrzeć. Pachniał tak, jak nie powinien pachnieć. Zaczął mnie całować tak, jak nigdy nie powinien całować”.
        Och, jak często kobieta trafia na takie przypadki…! Jak często tańczy na granicy własnych pragnień i moralności. Nawet jeśli chce złamać swoje zasady, to czy ma pewność, że on jest gotowy na to samo?
        Wioletta nie skacze na główkę; chroni siebie przed falą miłości, która mogłaby przynieść jej cierpienie. „(…) pozwalamy sobie, aby zasady moralności trzymały nas z dala od emocji, za którymi tak często tęsknimy”.
        Tego nie jest w stanie zrozumieć ktoś, kto nie znalazł się w podobnej sytuacji. Albo kto jest szczęśliwy związku i zgadza się na całe dobrodziejstwo inwentarza – tylko dlatego, że „tak wypada”. Albo kto nie chce się rozstać – nawet gdy dzieje się źle – bo „nie wypada”.
Tylko ci, którzy sięgnęli wyżej, są w stanie pojąć, co przeżywała główna bohaterka, aż do bólu pragnąc Nieznajomego, a jednocześnie z całych sił chroniąc siebie.
Miłość odmieniana przez przypadki
        Autorka genialnie zaznajomiona jest z zasadami gramatyki uczuć i związków. Odmienia uczucia przez wszystkie przypadki, stosuje je w zdaniach pełnych emocji i dopasowuje do typów mężczyzn. Kombinuje, wybiera, tworzy roszady.
        Życie mamy wszak tylko jedno – czy patrząc na to z tej strony, nie wydaje się samobójstwem trwanie w związku z jednym mężczyzną aż do śmierci, mimo wszystko?
        Spośród zdań i dialogów wypełza pytanie, czy istnieją normy moralne i etyczne, które są w stanie zabronić nam szukania szczęścia z kim innym. Dopasowywania do siebie mężczyzn. Czy ktoś, kto wiedzie spokojne (nudne?) życie u boku współmałżonka, ma obowiązek złożyć swoje potrzeby na ołtarzu wszechobecnie przyjętych zasad i obowiązków?
   
Wioletta – współczesną Anną Kareniną?
        Wiele dzieł literatury traktuje o miłości. Czy można powiedzieć, że wszystko w nich było takie czarno-białe? Czy Wioletta jest rewolucjonistką, jeśli chodzi o związki? Czy powinna zostać zbesztana za to, że mężczyzn kosztuje, wybiera, przymierza? Przecież nie jest jedyną, która sięga po swoje marzenia.
        Podobny przykład? Proszę bardzo, Anna Karenina, która rezygnuje z poukładanego życia i poddaje się namiętności. Albo Pani Bovary, znudzona małżeństwem i rozczarowana życiem, która rozkochuje w sobie najpierw Leona, a później Rudolfa i daje się ponieść namiętnościom.
        Kolejny przykład – Jagna z „Chłopów”. Zdaje sobie sprawę ze swojej wyjątkowości i atrakcyjności, więc wikła się w liczne romanse, tym samym narażając się kobietom ze swojego otoczenia.
        Jak widać, w przeszłości nie brakowało kobiet podobnych do Wioletty. Zmieniły się okoliczności, jednak cel pozostał ten sam: poszukiwanie szczęścia w miłości, łamanie schematów przyjętych przez społeczeństwo, a także walka o siebie, swoje szczęście i spełnienie.
Dla kogo ta książka?
        To książka przede wszystkim dla kobiet takich jak główna bohaterka, które skakały z urwiska potrzeb seksualnych i pragnień miłości, rozbijały się o wody rzeczywistości, ale nie poddały się.
Dla kobiet, które marzą o swoim księciu i chcą sięgnąć po niego, nawet jeśli musiałyby złamać normy moralne i konwenanse.
Dla kobiet, które tkwią w toksycznych związkach, bo pokazuje, że mogą żyć inaczej.
Dla mężatek, które są w szczęśliwych związkach, aby jeszcze bardziej doceniły to, co mają. Autorka pokazuje, że walka o miłość nie jest prostą przeprawą.
Tak naprawdę książka jest dla wszystkich tych, którzy potrafią wyjść poza schematy i całym sobą przeżyć historię Wioletty.
W mojej ocenie
       Kiedy człowiek coś przeżywa, zwykle uważa, że jest wyjątkowy, że jego historia jest jedyna i niepowtarzalna i nikt nie jest w stanie go zrozumieć.
        Ta książka pokazała mi, że historia lubi się powtarzać i że gdzieś tam żyje sobie pani Wioletta Klinicka, która napisała to, co siedziało we mnie od dawna, a czego nie byłam w stanie ubrać w słowa.
Mnie ta książka uwiodła. Jestem pewna, że Ty też odnajdziesz w niej siebie i swoje pragnienia.
„Czasami dochodzę do przekonania, że może warto odmienić miłość przez wszystkie przypadki, nabierać dystansu do siebie i prowadzić dekadenckie życie. Że może warto poddać się urokowi świec i dobrej marce auta, na chwilę stać się naiwną. Że może warto poczuć tę infantylność całą sobą i pokazać, że jesteś nim oczarowana, a każda jego myśl jest właśnie tą, na którą czekasz”.

 

2 thoughts on “Wioletta Klinicka – Miłość odmieniana przez przypadki”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *