Życie na zakręcie

Jestem kochanką Twojego męża

 Nigdy się nie poznałyśmy, nigdy ze sobą nie zamieniłyśmy ani słowa, a jednak dobrze cię znam.

Jestem kochanką Twojego męża

Nie będę się przed Tobą kajać, nie po to to piszę. Nie czuję się winna i wiedz, że gdybym jeszcze raz znalazła się w takiej sytuacji bez wahania poszłabym z nim do łóżka. I jeszcze, i znowu.
Kiedy to piszę przyjemność sprawia mi gdy wyobrażam sobie Twoje nieme zdumienie, na wypielęgnowanej najdroższymi kremami twarzy.
Oh ileż to razy, kiedy Ty wieczorem wklepywałaś w policzki kosztowne emulsje ja właśnie na twarz przyjmowałam jego spermę. Przeszło Ci wtedy przez głowę, że wcale nie jest na zebraniu, że nie robi akurat zakupów, że nie gra z kumplem w kręgle tak jak Ci powiedział?
Możesz mnie obrzucać inwektywami, możesz nazwać mnie kurwą a jednak nie zmieni to faktu, że to Ty jesteś tą przegraną.
Na nic zdały się słowa przysięgi, dzieci i wspólne wakacje. Wszystko na nic w obliczu tego, że czujesz się teraz tak bardzo bezbronna, naga i ograbiona z zaufania.
       Poznaliśmy się w Internecie, oh, banał historia jakich wiele. Szukałam nowych, interesujących znajomości, trafiłam na niego. Nie mogłam się oprzeć, tak pięknie o Tobie pisał. Byliście taką akuratną rodzina, jak z obrazka, taką piękną. Byłam zdumiona, że to wszystko tak gra i nie ma żadnych problemów. Nie mogłam uwierzyć, że jest tak sielankowo, że na tym obrazku nie ma ani jednej rysy.

Pierwszy krok

Czy Cię to pocieszy, że się opierał? Nie to, żebym miała teraz zamiar podnosić z podłogi Twoją upadłą dumę, ale to muszę Ci przyznać. Opierał się, sporo zabiegów mnie kosztowało, żeby zrozumiał, że jestem tym czego w tej chwili najbardziej mu potrzeba i czego najbardziej pragnie, a wtedy okazało się, że na Waszym cudownym obrazku jest rysa i to nie jedna.
Kropla drąży skałę
Byłam zawsze kiedy chciał, kiedy Ty wychodziłaś do kosmetyczki czy z koleżankami byłam, kiedy Ty odmawiałaś mu seksu byłam, kiedy miałaś swoje chore jazdy byłam, kiedy się na niego darłaś byłam. Nie było ani jednej sytuacji, w której by mnie potrzebował, a ja nie miałabym dla niego czasu.
Przyszło Ci do głowy, że oprócz tego, że jest Twoim mężem dla którego zawsze masz gotową listę obowiązków do wypełnienia, jest ciągle mężczyzną? Czy pomyślałaś, że on też potrzebuje słuchać jaki jest piękny, cudowny, atrakcyjny i mądry? 
Nie odpowiadaj i tak wiem, że nie. 
Popełniłaś tyle błędów.
Dotykałam Twojego nieba
Nie łudź się, że swoje zszargane serce uspokoisz słowami: „To tylko seks”. Nie, to nie był tylko seks, to były setki przegadanych godzin, tysiące minut czułości, miliony sekund westchnień i snucia erotycznych fantazji.
Gdy przychodził do pracy pierwsze co robił pisał do mnie, zanim położył się spać żegnał mnie czułym „dobranoc” i co z tego, że wtedy byłaś obok niego gdy on i tak myślami był ze mną? 
Weszłam do Twojego nieba ot tak, nie pukając, bez zaproszenia, wzięłam go bo chciałam go mieć, a Ty teraz nie masz prawa użalać się nad sobą. Otrząśnij się, wyciągnij wnioski, możesz mi nawet podziękować. Bo czy gdyby nie ja, zatrzymałabyś się w tym szaleńczym pędzie kariery i zastanowiła czy wszystko w porządku? Czy popatrzyłabyś na niego z takim pożądaniem i zaborczością? Nie. 
Ty traktowałaś go jak coś oczywistego do bólu. Coś Twojego na zawsze. Oh głupia, nawet nie przyszło Ci do głowy, że ktoś trzeci rozsiadł się w Twojej sypialni.
Dobrze wytresowane sumienie nie gryzie
 
No dalej, zapytaj mnie czy nie jest mi głupio, czy dobrze się z tym czuję, czy mam w ogóle jakieś sumienie. Wylej na mnie morze obelg, bo to da Ci złudne przekonanie, że panujesz nad sytuacją i wybieli cię w naszym trójkącie. Otóż nie, nie jest mi głupio, czuję się wspaniale, a moje sumienie jest tak świetnie wytresowane, że nie gryzie.
Pewnie masz mętlik w głowie, serce przyspieszyło bicie, a łzy rozmazują perfekcyjnie zrobiony makijaż. Jakież to analogiczne do Twojego życia, od tylu tygodni już nie jest idealne, a Ty z takim zaangażowaniem próbowałaś oszukiwać innych, a przede wszystkim samą siebie. Nakładałaś codziennie maskę szczęścia i ułudy. Przyodziewałaś zbroję i powtarzałaś sobie w duchu, ze przecież to wszystkim może się to stać, ale z pewnością nie Tobie. Ale stało się. Tobie, właśnie Tobie.
Co dalej?
Jedno muszę Ci przyznać, masz przewagę, masz coś, a raczej kogoś, kogo ja nigdy mu nie dałam. Macie dzieci. I dla tych dzieci będziesz go sobie miała dalej, ale czy to Ci wystarczy? 
Czy jesteś w stanie żyć dalej z wiedzą, że coś już się skończyło? Że patetyczna przysięga wygłoszona w kościele przy tylu świadkach straciła ważność? 
Rozbił się kryształowy wazon zapewnień i obietnic, rysy na obrazku Twojej rodziny stały się tak liczne, że już prawie nic nie widać. 
Oczywiście pewnie powiesz, że to nie koniec, że będziesz walczyć, pójdziecie na terapię, zmienisz siebie, zmienisz jego i znów odzyskacie dawny spokój. 
Gówno prawda!!
Przede wszystkim jego nie musisz zmieniać, on jest już cudowny sam w sobie, tylko Ty nie potrafisz tego docenić. Nie użalaj się nad sobą, nie płacz. Nie zrzucaj winy na mnie czy na niego. 
Popatrz w siebie. 
Każda zdrada małżeńska zaczyna się od niezadowolonej żony.
Game over
Zawsze mnie ciekawiło jak to jest, jak to jest być po tej drugiej stronie, po stronie zdradzonej żony. Pewnie dlatego to napisałam, a może nie. Może za mało mi było radości w duchu i chciałam potańczyć na Twoim dramacie. Może w ten sposób rekompensuję sobie fakt, ze on i tak zostanie przy Tobie.
Ja odpuszczam.
Oddaję Ci go.
Jednak nie mogłam zrobić tego bez słowa.
Chciałam, żeby wszystko było jasne między nami.
Między nami kobietami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *