Życie na zakręcie

Powiem Ci jak będzie…

 
Droga siedemnastoletnia eM
Zastanawiałaś się nad przyszłością? Czy wiesz jak dalej potoczy się Twoje życie? Czy będziesz potrafiła podejmować słuszne decyzje? Czy będziesz umiała rozważnie dobierać sobie przyjaciół? Czy zawalczysz o siebie kiedy już wydawać się będzie, że straciłaś wszystko? 
Powiem Ci jak będzie…
Twój romans będzie trwał jeszcze do końca szkoły, nadal nikt się nie przyzna, że wie, nikt nic nie zrobi, nikt nie zareaguje, a Ty kiedyś wiele razy będziesz się zastanawiać dlaczego wszyscy milczeli.
Masz tylko 17 lat, ale jesteś już na tyle dorosła by wziąć za siebie odpowiedzialność mimo, że wobec prawa jesteś jeszcze nieletnia. 
On jest dwa razy starszy, zdaje sobie sprawę z dzielących Was różnic, z ryzyka, a jednak brnie w to, zachłystuje się Tobą, upajasz go jak narkotyk. To Ty będziesz sprawiać, że zacznie tańczyć pod wodospadem szczęścia i przelewać między palcami krople radości. Uzależnisz go od siebie, od tego jakie uczucia w nim będziesz wyzwalać. Dla Ciebie skoczy z przepaści rutyny, stabilizacji i bezpieczeństwa. Dla Ciebie zaryzykuje wszystko.
Nie zawiedziesz się na nim aż do wspólnego wyjazdu jeszcze tego roku. Tam spełnią się Twoje marzenia. Poczujesz się tak jakby ktoś wyciął ten mały kawałek świata specjalnie dla Was i odciął od wszystkich zobowiązań, zasad i problemów. Banał, ale właśnie tam będziesz czuła się najszczęśliwszą osobą na ziemi. 
Ale Ci to zabiorą. Dorośli. Ci którzy potrafią nieustannie mówić o zasadach, oni nie będą rozumieli, oni wedrą się do tego świata i w białych rękawiczkach rozwiążą problem. Aby już, aby szybciej, aby nikt się nie dowiedział. Wtedy poczujesz gorycz porażki i oszustwa. Nie będziesz rozumiała dlaczego, jednocześnie doskonale znając odpowiedź na to pytanie. Zaboli. Będzie bolało mocno, ale to przetrzymasz, bo będziesz wolała cierpieć sama niż jemu sprawić ból i problemy.
Zechcesz odejść, od niego, ze szkoły, nie pozwoli Ci. Będzie o Ciebie walczył bo zda sobie sprawę ile ma do stracenia. I niestety nie będzie chodziło o Twoją miłość, ale o problemy, które takim odejściem możesz mu sprawić. Źle to zinterpretujesz, w swojej naiwności będziesz promieniała radością myśląc, że to z powodu uczuć, a nie zwykłego wyrachowania. Nie będziesz dopuszczała do siebie myśli, że to ktoś Ciebie wykorzystuje a nie Ty jego.
      Ostatni rok. Ludzie zaczną o tym mówić. Nie będziesz o to dbała.
Zaczniesz tęsknić jeszcze przed rozłąką. Zamiast skupiać się na maturze będziesz umierać ze strachu, że nieuniknione rozstanie Cię zabije. Że nie przetrzymasz z tęsknoty. Różne głupie myśli będą chodzić Ci po głowie, będziesz eksperymentować i sprawdzać granice, będziesz wystawiała go na próby traktując przy tym innych do bólu przedmiotowo. Będziesz próbowała go wzruszyć i przestraszyć.
      Ludzie coraz głośniej zaczną o Was mówić, nikt jednak nie odważy nazwać się tego romansem. 
      Z jednej strony będziesz pragnęła, żeby wszystko się wydało z drugiej z przerażeniem będziesz myśleć o tym co będzie kiedy rzeczywiście to się stanie. Nieustanne kalkulacje jakie będziesz robić w tym temacie sprawią, że zamiast się uczyć Ty będziesz czuła się coraz bardziej wypalona. Ambiwalentne uczucia, huśtawki jego reakcji i zachowań sprawią, że po to, aby utrzymać wspólny rytm będziesz się posuwała coraz dalej. W końcu sama się w tym pogubisz, zaczniesz mieszać i grać, tańczyć nad przepaścią, zapętlisz się w tym tak bardzo, że przestanie się liczyć on, zacznie się liczyć to, kto wygra to rozdanie. 
      Będą dni, kiedy będziesz płakać bo rozstanie będzie się zbliżało nieubłaganie, a z drugiej strony założysz, że skoro i tak w maju już Was nie będzie teraz możesz wszystko. To będzie błąd.
Przyjdzie studniówka, później kolejna impreza i to będzie Twój czas, Twój najpiękniejszy czas z nim. Nie zmarnuj go bo niewykorzystane okazje bolą bardziej niż szalony taniec nad urwiskiem i jego konsekwencje.
Będziesz zaciskać zęby do bólu i zaklinać czas, żeby się zatrzymał. Tysiące razy będziesz sobie przypominać jak niewinnie się zaczęło, jak powoli go zdobywałaś, a on Ciebie. Jak już w drugim roku stał się Twoim celem i jak ten cel osiągnęłaś. Będziesz analizowała temat ze wszystkich stron i zastanawiała się czy to nie sen.
Będą też chwile zazdrości, tej szalenie kobiecej. Jak dziecko będziesz tupać nogą i powtarzać, że on jest Twój choć nikt nie będzie tego słyszał, nikt Ci nie uwierzy, nikt Ci nie da takiego prawa. Będziesz się obrażać i odgrywać na nim po to, by za chwilę spotkać się z nim tam i wszystko wyjaśniać. Całować go w pośpiechu bo przecież może ktoś zobaczyć, a w głębi duszy będziesz krzyczała „A patrzcie sobie!!”. Będziesz z niecierpliwością wyczekiwała kolejnej przerwy, żeby zobaczyć, żeby przypadkiem musnąć, żeby poczuć. On będzie grał z Tobą w tę grę, będzie patrzył i udawał, że nie patrzy, będzie muskał Twoją dłoń, kiedy nikt nie widzi, a tak naprawdę patrzą wszyscy. Będzie jednocześnie się Ciebie wypierał i robił Ci sceny zazdrości. Będzie Cię przyciągał do siebie, a później odpychał oczywistościami. Kiedy skażą mu wybierać nie Ty będziesz tą którą wskaże, a mimo wszystko będziesz w tym trwała. Do końca, do maja. 
Po to by na koniec umrzeć z miłości, której tak naprawdę nigdy nie było.
Powodzenia
 
Trzydziestoletnia eM

 

1 thought on “Powiem Ci jak będzie…”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *