Recenzje

B. A. Paris – Za zamkniętymi drzwiami

Tytuł: Za zamkniętymi drzwiami

Autor: B. A. Paris

Wydawnictwo: Albatros

Kategoria: Thriller psychologiczny

 
Ironia. Tak jednym słowem mogłabym opisać książkę B. A. Paris pt. „Za zamkniętymi drzwiami”. Autorski debiut, z okładki krzyczy wielkimi literami- niezwykły thriller psychologiczny i bestseller. Sięgnęłam zatem, książka nieduża objętościowo, ot tak na dwa góra trzy wieczory.
            Akcja opisywana jest dwutorowo, autorka relacjonuje aktualne wydarzenia przeplatając je przywoływaniem minionych, które tłumaczą obecny stan rzeczy.
            Już na pierwszych stronach książki poznajemy Państwo Angel. Jack i Grace. Ona wzorowa gospodyni domowa, cudowna i wdzięczna żona, on zaś idealny mąż, wybawca –uciśnionych. Adwokat kobiet maltretowanych psychicznie i fizycznie. Oskarżyciel tych co nie boją się podnieść ręki na kobietę, tych co czerpią perwersyjną przyjemność z faktu, że pomiatają słabszymi.
            Ironia losu aż bije po oczach kiedy Jack, Pan Jekyll pokazuje swoje prawdziwe oblicze i wychodzi z niego Mr. Hyde.
Państwo Angel mieszkają w magicznym wręcz bajkowym domu w Anglii. Mają wiernych i oddanych przyjaciół, z którymi spotykają się podczas proszonych obiadów i kolacji. Doskonała para, a tak naprawdę to tylko gra. Bo ten cudowny i bajkowy domek ma cały parter otoczony metalowymi roletami, które śmiało można by nazwać kratami, ma również specjalny pokój w piwnicy, którego zadaniem jest przede wszystkim budzić przerażenie. A mimo tego wszystkiego Grace codziennie pokornie wykonuje swoje zadania, przygotowuje wymyślne potrawy na proszone obiadki, uśmiecha się i z miłością patrzy na swojego męża.
Nie moi Drodzy to nie jest syndrom sztokholmski, to strach. Przerażenie, to ogromna niemoc i całkowite przekonanie, że nawet gdyby stanęła w najbardziej zaludnionym miejscu na ziemi i zaczęłaby krzyczeć i wzywać pomocy to i tak by jej nie otrzymała bo on już o to zadbał. A przecież tu nie chodzi tylko o nią, jest jeszcze jej osiemnastoletnia siostra Millie z zespołem Downa i to o nią tak właściwie toczy się ta chora gra. Kiedy więc Millie sprytnie podsuwa pewien pomysł, Grace chwyta się go niczym tonący brzytwy i z pełną determinacją zmierza do celu. Wszystko by uratować ukochaną siostrę i siebie. Jednak ten cel, jeśli uda się go osiągnąć będzie niósł za sobą ogromną cenę i nie mniejsze ryzyko.
 
            Kiedy widzę w opisie „thriller psychologiczny” z niecierpliwością zacieram łapki. Tak było i tym razem kiedy sięgałam po tą książkę, wiązałam z nią ogromne nadzieje. Nie powiem, żeby ów powieść mi się nie podobała, bo nie żałuję czasu na nią poświęconego, ale mam parę zastrzeżeń. To może od początku…
            Podział na rozdziały Kiedyś i Teraz nie był zły, tylko jest taki moment, kiedy w Teraz jest już po fakcie, tak jakby zakończenie się dokonało, ale w Kiedyś nie zostało to jeszcze wyjaśnione. Poczułam się, czy ja wiem…chyba oszukana, bo tak naprawdę dostałam zakończenie przed zakończeniem i odebrano mi dreszczyk emocji. Jasne, wyjaśnienia są intrygujące, ba, nawet samo zakończenie, ostatni dialog przypadł mi do gustu, ale jednak żal, że autorka postanowiła w ten sposób to poprowadzić.
            Jack…momentami wydawał mi się wręcz przerysowany. Wiem, że świat pełen jest psychopatycznych morderców, mających takie pomysły zadawania bólu, że ho, ho, ho jednak uważam, że ten bohater był za bardzo. Tak jakby autorka starała się rozciągnąć coś do niebotycznych rozmiarów w obawie, że akurat w tym przypadku umiar i tzw. złoty środek nie przyniosą oczekiwanych rezultatów.
            Napięcie. Na plus muszę przyznać autorce umiejętność oddania uczuć Grace. Rzeczywiście były chwile, kiedy byłam sfrustrowana do granic możliwości, zniechęcona, ale nie akcją powieści, a raczej sytuacją w jakiej znalazła się główna bohaterka. Ta niemoc wykonania jakiegokolwiek sygnału alarmowego, jakiegokolwiek kroku ku wolności mówiąc wprost mnie dobiła.
            Bystrość Millie. Ta młoda kobieta okazała się być wręcz genialna. Trudno mi tu się wypowiadać czy to możliwe czy nie, bo nie mam aż takiej znajomości tematu Zespołu Downa, ale poczułam do niej ogromną sympatię, ba, a nawet podziw nad tym do czego była zdolna i do czego tak naprawdę w efekcie końcowym doprowadziła.
            Bohaterowie drugoplanowi. Jako, że właściwie najważniejszy jest temat więzienia i znęcania się psychicznego i fizycznego historie innych bohaterów nie były za bardzo rozwinięte. To dobrze i niedobrze bo z jednej strony nic za bardzo nie odwracało uwagi od głównego problemu, ale z drugiej strony czuję niedosyt tła.
            Język i dialogi. Przyjemne w odbiorze, nieskomplikowane. Idealne by pozwolić czytelnikowi skupić się na akcji. Bez zbędnego zawoalowania. Pewnie gdyby autorka w inny sposób dobierała słowa, była zbyt patetyczna otrzymalibyśmy klasyczny przerost formy nad treścią i czar by prysł.
            Przemyślenia. Aż dreszcz przerażenia przechodzi kiedy uświadomimy sobie, że ta historia to nie żadne sf, to nie wyjęta spośród baśni opowiastka. To życie. To coś co może przydarzyć się każdemu z nas, co może dziać się za ścianą u sąsiadów. Bo ludzi takich jak Jack nie brakuje, chodzą po świecie czerpiąc chorą przyjemność z posiadania kontroli na drugim człowiekiem. Karmiących się strachem i przerażeniem jakie potrafią wywołać. Cieszących się bezkarnością i śmiejących się szyderczo z niemocy swoich ofiar.
            Zakończenie. Tak, myślę, że to w jaki sposób autorka postanowiła rozwiązać całą tą sytuację było wręcz genialne. Ale czy w życiu moglibyśmy liczyć na tak idealne zbiegi okoliczności i tak wiernych przyjaciół?
            Tak!! Polecam!! Mimo tego, że się trochę poczepiałam to jednak z całym przekonaniem twierdzę, że to pozycja dla której warto poświęcić czas.
 
Zaczytanego wieczoru Kochani!!
 

 

1 thought on “B. A. Paris – Za zamkniętymi drzwiami”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *